Niemiecka precyzja
stworzony przez admin dnia gru.19, 2009, w kategorii: Bez kategorii
Volkswagen Passat wersja Highline 2.0 TDI 140 KM 2005 r.
Szperając trochę w Internecie można natknąć się na informacje, że części do samochodów są obliczane na wytrzymałość do 150 tysięcy km. Do takiej liczby kilometrów nic nie powinno się stać.
Volkswagen standardowo udziela 2 lata gwarancji mechanicznej. Zobaczmy jak to zostało wyliczone.
VW odpowiada przez 2 lata (730 dni) za bezawaryjną pracę samochodu. Statystyczny Kowalski czy Schmidt musiałby dzienne przejechać 205 km, aby przez 2 lata osiągnąć 150 tys. km.
Przy obecnej technologii produkcji VW jest w stanie bardzo precyzyjnie wyliczyć wytrzymałość materiału. Jeśli więc w procesie projektowania jednym z parametrów jest wytrzymałość podzespołu to ja jako klient chciałbym posiadać taką wiedzę.
Kupując VW życzyłbym sobie tabelki z minimalną gwarantowaną wytrzymałością części eksploatacyjnych, podobnie jak z kaloriami na batoniku:
- Klocki hamulcowe – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 10 tys.
- Olej silnikowy – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 15 tys.
- Rozrząd – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 120 tys.
- Opony – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 50 tys.
- Pompa paliwa – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 120 tys.
- Filtr cząstek stałych – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 40 tys.
- Głowica silnika – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 150 tys.
- Wał korbowy – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 230 tys.
- Pierwszy czujnik temperatury za turbiną – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 180 tys.
- Elementy zawieszenia przedniego – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 150 tys.
- Amortyzatory – część eksploatacyjna, minimalny gwarantowany przebieg 150 tys.
Dzięki takiemu zestawieniu mógłbym oszacować późniejsze koszty użytkowania samochodu, ewentualnie porównać w jakiej marce wytrzymałość części jest największa.
Oczywiście ktoś może powiedzieć: jeśli będziesz jeździł do serwisu tam wszytko ci powiedzą, a gdy będzie coś nie tak to naprawią.
Tak, tylko zgodnie z wyliczeniem do serwisu pojadę po gwarancji, bo nie dam rady przejechać więcej niż 150 tys. km w ciągu 2 lat.
Mikropęknięcia głowicy- bez związku z eksploatacją, miało popękać po 150 tys
W przypadku głowicy mikropęknięcia powstają na wskutek zbyt dużej porowatości odlewanego komponentu. Każdy producent samochodów sprawdza partię odlewanych komponentów pod kątem porowatości przed montażem. W przypadku głowicy w moim aucie albo ktoś nie zauważył albo tak miało być.
W moim przypadku koszty naprawy mają się następująco:
W serwisie za wymianę głowicy w moim samochodzie zapłacę:
- Głowica – 6234 zł
- Uszczelki pod pompowtryskiwacze – 480 zł
- Uszczelka pod głowicę – 700 zł
- Robocizna – 1800 zł
Łączny koszt: 9214 zł
Wiec chyba mam prawo wiedzieć, że po kilku latach użytkowania mojego samochodu zapłacę 9214 zł za to, że głowica został tak a nie inaczej zaprojektowana?
Zębatka przy wale korbowym (element nierozbieralny) – bez związku z eksploatacją, miało się zetrzeć po 230 tys
Jeśli wziąć na tapetę zębatkę przy wale korbowym, która się “zużyła” (przypomnę że naprawa tego elementu ma kosztować ponad 12 tys. zł), dlaczego VW nie sprzedaje samej zębatki skoro jest wyprodukowana z tak miękkiego materiału że ściera się po przejechaniu 230 tys. km?
Zębatka przy wale korbowym po przejechaniu 230 tys km
Starta zębatka przy wale korbowym napędza pompę oleju
Dolna zębatka przy pompie oleju widać z innego materiału. W rowerze mojej babci zawsze się ścierała mała zębatka nie duża, bo przecież na małą działają większe siły.
- Wał korbowy + pompa oleju (nie można kupić samej zębatki, trzeba cały wał korbowy, nowy wał korbowy nie pasuje do starej pompy oleju, więc trzeba kupić również pompę oleju – mimo, że stara jest sprawna) – 9300 zł
- Robocizna – 3000 zł
Łączny koszt: 12300 zł
Po przejechaniu od 150 tys. km do 240 tys. km (po gwarancji 90 tys.) muszę wydać w serwisie (nie liczę drobnych napraw do 1500 zł) – 21 514 zł
W tym miejscu wrócę do pytania, czy mogę mieć pretensję do firmy Volkswagen za to, że samochód po 200 tys. kilometrów zaczyna się sypać?
Jeśli jest tak, że nowy samochód sprzedawany jest, aby w przyszłości korporacja mogła zarobić na częściach do tego samochodu, to dla mnie jest to wyłudzanie pieniędzy.
Patrząc na cenę głowicy i cenę wału korbowego i koszty montażu, nie sposób odnieść wrażenia, iż VW może zależeć na tym, aby części zamienne po gwarancji miały zapewniony rynek zbytu. Dla tych którzy nie chcą się bawić w naprawę starych-nowych samochodów proponuje się nowe samochody, które ponownie wytrzymają z niemiecką precyzją 150 tys. km.
Grudzień 19th, 2009 on 18:34
Czasy niezniszczalnych golfow II dawno minely,a obecna jakosc VW pozostawia wiele do zyczenia, ale oczekiwanie po aucie majacym 170 tys przebiegu, ze bedzie bezawaryjne jest smieszne.
Z takim przebiegiem to juz dawno nie jest prawie nowy samochod, niezaleznie od jego wieku.
Przeciez mozna bylo kupic takie samo auto tylko, ze z polowe mniejszym przebiegiem – jedyny problem, ze byloby conajmniej pare tysiecy Euro drozsze. Teraz juz chyba wiadomo skad bierze sie ta roznica w cenie.
Na przyszlosc lepiej pomyslec przed zakupem, a nie dziwic sie, ze zajechany samochod sie sypie.
No i jeszcze dodatkowo dochodzi polskie zaslepienie marka VW, no ale wiadomo, sasiad jak zobaczy das Auto to….hehe
Grudzień 19th, 2009 on 23:28
Noooo … i własnie dlatego porzuciłem nadzieję kupowania nowego passata, ba w ogóle porzuciłem markę VW (chociaż do dzisiaj posiadam 20 letniego Golfa, w którym nie chce się sypać blacharka – cud). A mój poprzedni Passat po 4 latach eksploatacji miał ochote kosztowac mnie tyle co nowe Volvo
(( Kiedyś VW to była marka, solidna niemiecka marka. Teraz to zwykły niemalże “nigeryjski” naciągacz dla takich co sobie chatę tapetują kasą ze znaczkiem $. Czym teraz jeżdżę? A powiem, niech spece z VW wiedzą, gdzie na landzie europejskim można jeszcze znaleźć solidność …. Rover. Brytyjski szyk, elegancja i solidność, której obecnie niemieccy fachowcy mogą tylko pozazdrościć … Polecam Rover 75 (w którym maczali palce spece z BMW) …
Grudzień 20th, 2009 on 10:27
jaki masz kod silnika BKP czy BMP ?
Grudzień 20th, 2009 on 12:40
BMP
Grudzień 20th, 2009 on 13:08
Człowieku , autorze , kupiłeś $ letniego passata od szwaba. Nie dziw się. Fajnie że tam robią 170kkm przebiegu w 4 lata. Jak miał nalatane z 500kkm to będzie git.
Polaczek kupiłeś to płać.
Okazje są dla bogaczy…
Grudzień 20th, 2009 on 23:35
Ehhh… pozdrawiam jako posiadacz Poloneza C+ z przełomu 1999/2000 i silnikiem benzynowym 1.6GSI – aktualnie bez żadnego remontu mam zrobione 308 tysięcy km… w dodatku na LPG. Wszystkie części silnika wciąż oryginalne, rozbierany był tylko w celu wymiany paska rozrządu (co 60kkm) i uszczelki pod głowicą (2 razy). Silnik działa bez zarzutu. Kiedyś robili lepsze samochody
Grudzień 21st, 2009 on 18:13
Opisane powyżej wady dotyczą samochodów z lat produkcji do końca 2007 roku i były bodajże w 2 pierwszych silnikach 2.0 TDI Później głowice poprawiono, zębatkę już można wymienić a co do pompy paliwa to już takiej nie robią a tą którą się dostaje jak się wymienia też jest już poprawiona. Fakt: pierwsze dwa lata produkcji nie były zbytnio udane, jednak od roku 2008 usterki te są bardzo rzadkie jeśli w ogóle są.
Pozdrawiam
Grudzień 22nd, 2009 on 19:58
Daletego też może jeżdżę amerykańskim pełnoletnim autem, wygoda, prostota w naprawach, duża moc, duza
wytrzymałość… a pali jak na swoja pojemność
przystało ale za to jaka frajda z podróżowania
Grudzień 23rd, 2009 on 10:54
Samochodzik pewnikiem z kręconym licznikiem i jeździł ciągając przyczepkę przez 3 lata jak to robią emeryci niemiaszki. Poza tym te silniki w pierwszym roku produkcji miały wady fabryczne. To tak jak z silnikiem 2.5 TDI tez dziadostwo. Niemcy się tego pozbywają po 250 tys. przejechanych kilometrach bo wiedza że się psuja. No ale Polak to kupi i drugiemu wciśnie. A potem są pretensje.
Grudzień 23rd, 2009 on 15:17
Za kasę którą wydałeś na naprawy i eksploatację kupiłbyś sobie dwie przyzwoite Hondy Civic 6 generacji (tylko hatchback, one byly jeszcze prawdziwie japońskie) i zapominasz, że masz samochód. To są samochody nie do zaje..nia, lać i jechać.
P.S. VW wkłada do aut systemy elektroniczne standardu LIN, cytuje za Wikipedią: Local Interconnect Network (LIN) to tania w realizacji szeregowa magistrala komunikacyjna. Standard został wypracowany przez LIN-consortium, w skład którego weszły największe firmy z branży motoryzacyjnej (tj. AUDI, BMW, DaimlerChrysler, VW, Volvo, etc.). LIN powstał z myślą o zastosowaniach w branży motoryzacyjnej, wszedzie tam gdzie parametry transmisji danych magistralą CAN są zbyt wyśrubowane. Sprzętowa realizacja transmisji przez LIN jest dużo tańsza niż przez CAN.
Grudzień 25th, 2009 on 23:22
Smieszą mnie opinie, ze ten egzemplarz miał na pewno przekręcony licznik. Znajomy miał kupioną w salonie nową Skodę Superb 2,0 TDI i przy przebiegu niewiele ponad 100 tysięcy km tak samo zjechała się zębatka pompy olejowej. Taki duży koncern, który na pewno testował 2,0 TDI przed wprowadzeniem na rynek, na pewno zrobili nim setki tysięcy kilometrów i nie zauwazyli tak powaznego problemu? Nie mówiąc o tym, że tych problemów jest więcej – w Auto Świecie (niemieckiej gazecie!) test na 100 tysięcy km Passata 2,0 TDI wypadł tragicznie! Silniki to nie jeden problem, jeden znajomy ma Golfa Plus 2005r. – narzeka na drobne usterki, jak choćby popsute otwieranie tylnej klapy, za naprawienie której serwis chciał ciężkie pieniądze liczone w tysiącach zł, to samo miał drugi znajomy ze zwykłym Golfem z 2004r. z 1,6 FSI, tylko chodziło o zamek drzwi kierowcy, a zepsuty musiałbyc od początku bo przecież używa sie tylko pilota. Ten Golf też był nowy i wydawałoby się, że proste auto, w którym nie ma się co psuć. Jak zaczął wymieniać usterki, nawet z silnikiem były problemy. Możecie mówić, że VW są solidne, ale bardziej tu chodzi o wrażenia z jazdy niż bezawaryjność, bo te samochody są awaryjne i VW nie robi już bezawaryjnych samochodów. Z 1,4 TSI jest to samo.
Grudzień 28th, 2009 on 21:06
Bo VW auta dla ludu to badziewia są, zaden pasek nawet b4 nie dorówna bezawaryjnoscią np w124 które trzaskały miliony
Grudzień 29th, 2009 on 11:42
ja jestem posiadaczem lanci lybry 2,4 jtd 2000rok, fani niemieckiej motoryzacji twierdzą, że włoskie auta psują się po zakupie, ale byłem ostatnio w serwisie VokSSwagena i stały tam do roboty prawie same nowiutkie paSSaty, a u siebie wymieniam tylko gumy i inne częsci ekspoatacyjne, a znajomy w paSSacie 2008 już wachacze wymienił
Styczeń 1st, 2010 on 20:18
no i tak od problemu koncernu VW do jakie mamy samochody. Ja mam Mercedesa w202 z silnikiem wolnossącym 1.8 i też moje problemy z nim wiążą się z wymianami płynów i olejów, ale mowimy o VW no więc tylko stare VW są wytrzymałe i wytrzymują w polskich warunkach tak samo jest z MB
Styczeń 2nd, 2010 on 22:45
jakie bzdury tu ludzie pisza:)!!!
z ostrzegawczej strony przed wadliwym produktem,zalozonej przez polaka z rzadko spotykana pozytywną cechą,powstał portal gdzie mozna podbudowac swoje motoego.jezdzac polonezem caro czy starym golfem mozna przesmiac niemal nowe auto.Sam mam pelnoletnie bezawryjne astroloctwo 1.6 pb ale nie ,nie bede sie budował nieszczesciem posiadacza passata i nie napisze nic o zaletach i bezawaryjnosci astry,bo to jak porownywac araba do szkapy albo do osla-fakt ze osiol bedzie ciagnal po azerbejdzanskich gorach 200kilo na grzbiecie ,za garsc prosa i wode,ale to zawsze bedzie OSIOŁ na ktorego wlasiciel moze sobie pozwolic,bo go stac,a o arabie moze tylko pomarzyc.
Styczeń 3rd, 2010 on 10:09
Gdybym chciał sobie podbudować motoego to bym poprostu krytykował Porsche albo Ferrari. Prawda jest taka, że po latach pracy i sukcesów, Niemcy zaczeli wypuszczać buble. Jestem zwolennikiem aut japońskich, choć chwilowo jeżdze Oplem Astrą, ponieważ moje piękne ałdi koncernu Szmelcwagen dostało samozapłonu.
Styczeń 7th, 2010 on 10:06
Sądząc po tym co napisał Nick Nolty to obzurach pisze on sam dywagując na co go stać a o czym może sobie pomarzyć.Ten portal został założony po to aby podzielić się swoim doświadczeniem , opinią o marce Volkswagen a jak rozumiem to kolega ma GM w pełni bezawaryjnego więc nie wiem po co zostawia tutaj swoje wypociny.Rozumiem także iż Pan Nick Nolty posiada rzadko spotykaną pozytywna cechę-ciekawę jaką? chętnie ją poznam.Z wypowiedzi wywnioskowałem iż Polacy nie posiadają tej tajemniczej cechy , czyżby autor wieżył w wyższość rasową?.Pozdrawiam wszystich miłośników samochodów a dla ludzi sfrustrowanych lub wyższych rasą radzę poszukać innego portalu.
Styczeń 7th, 2010 on 22:21
O czymś świadczy fakt, że jakoś rok czy 2 lata temu na ogólnych portalach informacyjnych pojawiła się – jako ciekawostka – informacja, że sam prezydent Niemiec (stanowisko co prawda tylko reprezentacyjne, bo nie ma nic do gadania wobec kanclerza i rządu) na wystąpieniu przed przedstawicielami niemieckiego biznesu apelował do koncernu VW o zrobienie “czegoś w sprawie poprawienia fatalnej reputacji, jaką posiadają obecnie samochody tej marki w imię dobrego imienia Niemiec, których swego czasu ambsadorem jakości była właśnie marka VW”.
Styczeń 8th, 2010 on 23:18
Niektórzy piszą tu totalne bzdury typu: przecież 170 tys to dużo, nie może być bezawaryjne auto po takim przebiegu.Dobrze, nie może być bezawaryjne ale wkładac w auto takie pieniądze rzędu 20 tys zł?? Moim zdaniem silnik 2.0 tdi jest wielką porażką i autor tego wątku ma racje, auta są właśnie tak teraz robione, żeby non stop coś naprawiać.Tak niesamowicie się chwali niemieckie auta, ja mam Scenica 2 2005 r 1.9 dCi 120 km z przebiegiem 225 tys. Zrobiłem autem od zakupu 80 tys km, zrobiłem przy nim rozrząd, hamulce, wymieniam filtry i zrobiłem końcówki i drążki kierownicze. Auto jeździ bez problemów, pomimo że jest to niby mega awaryjne auto.Czasy minęły gdy mówiło się że niemieckie najlepsze a francuskie i włoskie to najgorszy szit. W dzisiejszych czasach to stwierdzenie nijak odnosi się do rzeczywistosci… Autorowi wątku bardzo współczuje, mogę sobie tylko wyobrazić jego złość i rozczarowanie. Taka ilość pieniędzy wydanych na naprawy tego auta to lekko mówiąc po prostu kpina.
Styczeń 10th, 2010 on 12:23
W obecnych czasach trzeba dokładnie monitorowac rynek , bo utarte stwierdzenia typu : ,,nie kupuj aut na F ” , czy ,, VW nie do zajechania ” , w których niegdyś była minimalna ilosć prawdy ale też nie do końca , dziś już całkiem stracily na znaczeniu i role się odwracają. Teraz największy shit robią właśnie Niemcy , a głównie VAG
Nawet auta z Korei bardzo szybko doganiają poziom VW ( mówię tu o np. I30 albo CEEDie ) , a te akurat modele przegoniły moim zdaniem przereklamowanego golfa …
Ludzie , przejżyjcie na oczy
pozdro
Styczeń 23rd, 2010 on 17:34
Mój kolega kupił sobie Passata B5 z 2003 z silnikiem…W8 275KM .
Śmiali się z niego, że będzie woził własną cysternę itd. Auto w chwili zakupu miało już 200tys km, obecnie ma prawie 300, z silnikiem nie dzieje się absolutnie nic, pali mu około 14 benzyny średnio.
Jeden z tych prześmiewców zaś ma też Passata B5 ale 1.9 TDI 130KM. Ostatnio wymieniał listwę i turbinę. Jeśli zliczyć te koszty eksploatacji wyszło, że W8 kosztował przez 3 lata tyle samo co ten 1.9TDI
A o różnicy w wyposażeniu i komforcie jazdy nie muszę chyba pisać.
Jak W8 przyspiesza to się ludzie oglądają.
Czasami jest tak ,że chytry dwa razy traci. I tak jest z tymi wszystkimi super oszczędnymi silnikami.
Styczeń 26th, 2010 on 13:09
W stwierdzeniu, że VW produkuje solidne samochody jest tyle prawdy ile w stwierdzeniu, że Fiaty są awaryjne. Miałem w rodzinie Audi A3,A6, VW Passata, BMW 3, BMW 5 i Fiata Stilo (wszystkie nówki z salonu). Zgadnijcie który był najbardziej niezawodny?
Fiat Stilo 1.8 przejechał przez 8 lat już 150tyś km po mieście i jedzie dalej. Jest to jedyny samochód, który nigdy nie miał awarii uniemożliwiającą dalszą jazdę. Ten samochód w najbogatszej wersji wyposażenia jest wręcz napakowany elektroniką i nie sprawia kłopotów. Zarówno Audi, VW jak i BMW też nie były złe, ale wiem z własnego doświadczenia, że stereotypy o niezawodności jednej marki, a awaryjności innej można włożyć między bajki.
Styczeń 29th, 2010 on 16:32
Gdzie najczesciej spotykaja sie wlasciciele pancerwagenow?
u mechanika…
Styczeń 31st, 2010 on 20:19
Proszę sobie podzielić 120 tys.zł przez 170 tys. km przebiegu .Wychodzi 70 gr na kilometr plus paliwo 20 gr na kilometr .Jak się doliczy ubezpieczenie to może lepiej się dogadać z taksówkarzem na rabat i nie kupować nowego Passata.
Luty 5th, 2010 on 17:41
wiedze że niebardzo sie pan zna na rzeczy: otóż “W rowerze mojej babci zawsze się ścierała mała zębatka nie duża, bo przecież na małą działają większe siły.” a ja osobiście ścierałem równeiż przednią w takim samym stopniu ale nieco inną geometrią ALE nie przeskakiwał łańcuch bo jest duża i wiekszy jest powierzchnia docisku łąńcucha wiec nei byłą do wymiany, ponadto mała zebatka w rowerze przenosi wieksze siły bo napędza koło któro jest wieksze od zębatki, a tu mamy jedynie pompe oleju która ma niwielkie opory i zresztą widać pompa jest z małą zębatką, w moim samochodie mam pompe oleju gdzie koło zębate wału do koła wałka napedzajacego pompe oleju to 1:2 czyli pompa ma wiekszą zębatke obraca sie wolniej. Był napinacz łańcucha? W nierozłacznosć wału korbowego z zębatką nie wierze raczje tylko ASO vw nie sprzedje zebatki albo wpuścili sie w kanał w serwisie, cąłkiem możliwe ze trzba szukać zebatki u pierwotnej firmy która wyprodukowąła zębatke i dostarcza je vw. Pozatym polecam sprawdzić cześci w aucie, a konkretniej numery seryjne w jakiejś bazie moze sie okazać ze auto miało zmienione mnóstwo elementów czyli rzeczywisty przbieg był inny i każdy element pochodzi z innego roku, pozatym jak to był używany passak to nawet w gre wchodzi kręcenei licznika o 300000km i nigdy nie wykonywana obsługa silnika (i to jest możliwe patrzac na zużycie u ciebie a u innych), NA POCIESZENIE powiem że kolega kupił w salonie honde i po gwarancji też coś sie mu zepsuło i honda stoi sobie pod domem już rok.
Luty 11th, 2010 on 14:23
Panowie, mieszkam w Niemczech od prawie trzydziestu lat. Jezdzilem mercedesem, jak byl jeszcze dobry. Po kilku probach WV, Ford and co. przesiadlam sie na Toyote, zgodnie ze sloganem, “raz toyota, zawsze toyota”. I HIACE i Corolla zachowuja sie bez zarzutu. Paliwo, olej co 15 tysiecy (nie sprawdzam stanu oleju pomiedzy przegladami, jakies wycieraczki, zimowe opony i to WSZYSTKO. Nalezy kozystac z modrosci ludzkiej
BMW – bedziesz mial wydatki albo po niemiecku bayerischer Mistwagen, Ford gowno wort, VW – oj weh! – to tak sami Niemcy mowia.
Nie chcesz miec napraw – jedz toyota, albo Porsche Cayenne.
Luty 13th, 2010 on 17:57
Troche przerazajace jak te auta sie psuja. Jeszcze nie mialem auta mlodszego niz 2000 rok i 150 tys km ale i nigdy nie mialem zadnej usterki. Moje ostatnie auto to saab 9-5 2.0t z przebiegiem 250tys km. Auto sprzedalem dalej w polske i pojezdzi napewno nastepne 150 tys km.
Luty 14th, 2010 on 21:39
Mam Passata z 2007r z przebiegiem prawie 300 tys. i jakos z nim nie mam problemu. Tylko moj jest salonowy a nie od szwaba. Mialem B5 z 99r ktorego kupilem z przebiegiem 180 tys. od szwaba a potem sie okazalo ze mial prawie 300. i ten sie sypal.
Marzec 3rd, 2010 on 11:14
wpolczuje ale z drugiej to uzywka

skad wiesz jak ktos go uzywal, moze pierwszy wlasciciel zmienil olej 2 razy
pozatym wszedzie w necie pisze zeby unikac paskow 2,0 z 2005 roku, co prawda ze wzgledu na problemy z elektronika ale jednak
moje doswidczenia z VW sa jak najbardziej pozytywne
moj wujek ma bore (salon)od 2001r i sobie chwali,
kuzyn golf 4 (salon) nie wiem ktory rok ale jeden z pierwszych, 1,6 benzyna przejechane jakies 150 tys jedyna wada bierze mu olej, ale podobno ten typ tak ma
sasiad przywiozl bore disla z przbieiem 150 tys, od pol roku tez zadowolony
ja mam jette 1,6 mpi z LPG od 3 tys KM teraz 45 tys jak narazie tylko leje paliwo i zmienilem olej
teraz kupuje scirocco i nastepny pewnie tez bedzie VW
Marzec 7th, 2010 on 10:46
Do nick nolty puknij się w łeb co ma astra do Passata albo osioł do araba nie po to ktoś kupuje drogie auto żeby mu się psuło tym bardziej wymaga się od takiego auto lepszej jakości materiałów i bezawaryjności. Jak zarobisz kiedyś tyle kasy żeby cię było stać na takie auto to jestem ciekaw jak będziesz skomleć gdy auto będzie non stop w warsztacie no ale wg twojej filozofii co ma osioł do araba stać mnie na naprawy.
Marzec 12th, 2010 on 10:25
Moje gusta motoryzacyjne się “uwsteczniają czasowo”.Nie dość, że stare samochody są ladniejsz, to jeszcze bardziej niezawodne. W zasadzie w tej chwili wolę kupić porządny samochód z lat 90-tych, z małym przebiegiem, włożyć wniego trochę kasy i cieszyć się długą i niezawodną jazdą. Problem mają ci, którzy muszą robić ogromne przebiegi roczne (rzędu 100k km).
Jeżdżę amerykańskim pickupem z 99 roku i to jest prawdziwy czołg, odporny jak cholera. Dużo pali, ale zasada jest taka – chcesz mieć przyjemność z jazdy lej więcej paliwa. Generalnie duży benzynowy silnik = dłuższe życie samochodu.
Marzec 17th, 2010 on 23:30
co to są za przebiegi…panowie…ja mam 2 auta,Mazda 626GE 2.0 TD Comprex 94r. ponad 500tyś. w środku jak nowy,zawias jak ta lala,tylko końcówki drążków,gumy,silnik poezja,nie do zabicia,olej wymieniam co 30 tyś.z filtrami,leje co popadnie,tani olej,często paliwo rzepak z reala,nie mieszam z ropą,leje surowy,ZERO problemów!!!padł mi tylko przy 480tyś. comprex, regeneracja 1300zł i jak ta lala od nowa na długie lata.Dbam bardzo o to auto,ale paliwo i olej leje lipny,jestem ciekaw czy coś sie sypnie,ale przez 9 lat nic!!!Kiedyś zapłaciłem za to auto duże pieniądze,dziś warte tyle co dobre felgi z oponami,a więc szkoda sprzedać,może kiedyś silnik podziękuje,wówczas pomyśle co dalej,generalnie jestem zadowolony,ale to made in japan.Żonie 3 lata temu kupiłem w Berlinie od znajomych Golfa 4 Tdi w automacie,też Highline,fajne ładne auto,miał nalatane 170tyś 98rok,przebieg ori,w sumie popsuły sie pierdoły,ale jednak,zawias z przodu już telepie,przekładnia pewnie do wymiany,teraz ma na blacie 199tyś.,silnik cacy,śmiga na mocnym chipie,ale powiem jedno,to już nie Mazda,to widać niemieckie auto,nie ma tej precyzji i wykończenia co japan.W golferze olej i filtry co 10 tyś.,w automacie zmienilem juz 2 razy,paliwo tylko na dobrych stacjach…takze niech nikt nie pisze,że nie dbam. Mimo wszystko polecam japan,a paski nowe to lipa na calej linii,powiem tylko tyle,znam firme co kupiła 7 nowych białych pasków 2.0tdi,w ciągu roku w 4 wymienili silniki na nowe,pozostale jeżdzą jak im sie zachce,często powrót na lawecie
chyba coś w tym jest ……
Kwiecień 8th, 2010 on 08:09
gówno prawda, mam passata z 2000roku przebieg 470tys i nadal jest bezawaryjny! silnik NIGDY nie był ruszany, np. przeguby i inne duperele jeszcze seryjne! takze nie gadac dlupot
Kwiecień 13th, 2010 on 12:19
mat…Ty jednak chory jesteś!!
Kwiecień 14th, 2010 on 20:03
ten passat jest z 2005r a silniki 2.0 dopiero wtedy wchodziły i nie były jeszcze dobrze dopracowane… pod koniec 2007r konstrukcja zostala poprawiona i problem m.in. z pękającą głowicą usunięty… trzeba było szukać egzemplarza z silnikiem 1.9 to nie było by problemów
Kwiecień 19th, 2010 on 09:17
Koło zębate człowieku…
A nie zębatka…
Maj 2nd, 2010 on 13:43
Przebiegi, o których wy tu piszecie rzędu stu kilkudziesięciu tysięcy km, to śmieszne, to żadne przebiegi. Te auta to po prostu jednorazówki. Co to za VW jak na kółku zębatym widać producenta “LuK” (produkuje zamienniki niby o jakości pierwszego montażu). Jeżdżę od 30 lat japońcami. Tam drobne rzeczy zaczynają się po przebiegach ok. 300-400 kkm -typu pompa wody, regulator napięcia, koszty naprawy ok. 200 zł. To są porządne auta a nie jakieś składaki o nazwie VW. Co to za tłumaczenie, że nowy silnik (2,0 TDI) dopiero wszedł na rynek i jeszcze niedopracowany. Przy dzisiejszych możliwościach projektowania komputerowego i zapleczu technicznym to nie tylko śmieszne ale wręcz żenujące!!!
Maj 20th, 2010 on 09:09
Witam
Posiadam Pasata 20 tdi DSG comfort line 2005r
Zakupiony z licznikiem 166.000 potwierdzony w serwisie vw – jak to pan powiedział auto było ulubiencem serwsisu ,było na wszystkich akcjach – głowica była juz robiona
Aktualnie auto ma 199.000
165.150 Wymiana Rozrządu , oleju filtrów chłodnicy poduszki silnika 2200
175.000 olej filtry dywaniki vw 550
185.000 olej filtry 350
191.000 olej filtry 750
192.500 pompa paliwa zamek drzwi kierowcy 2100
193.570 Koło dwómasowe 4700
Tak wiec widać koszty przejazdu 33 tyś
Mam doswiadzczenie x innymi markami i powiem ze syfiasty dodge magnum 3,5 l 2006 kosztrował mnie przez 3 lata 5000 pln inna sprawa ze stracił na wartosci 50.000
Maercedes 124 kupionu z przebiegiem 500.000 kprjechał 120.000 tyś kosztował 5000 ( w tym dyfer zawieszenie ect )
Merc w210 e clasa 40.000 km koszt 1500 zł
Dodam od ciebie że zachwycony pasatem rozxmyslałem o zakupe nowego jednak teraz planuje kupić W124 zrobić w nim wymiane wszsystkiego i jeżdzić 15 lat
Ps. jak ktoś chce paska to zapraszam nibiru9@o2.pl
Maj 21st, 2010 on 00:17
niemieckie GÓWNO! kupujcie te złomy to servis tylko zatrze ręce.
polecam japonię i latasz od wymiany do wymiany, jak nie dopatrzysz to coś poleci.
a co do starych aut to całkowita prawda, że są solidniejsze gdyż teraz pan od marketingu mówi, że tak będzie taniej i na tym więcej zarobimy a a użytkowników mają głęboko w dupie.
może to są fajne auta ale ja tam wole jeździć niż naprawiać i ładować kasę w złom…
Maj 25th, 2010 on 08:15
Heh, nie wiem czy jestes swiadomy jaki jest model biznesowy wiekszosci firm samochodowych – 50% ze sprzedazy samochodow i 50% ze sprzedazy czesci zamiennych. Tak jest od momentu kiedy ford zaczal te czesci zamienne sprzedawac…
Maj 28th, 2010 on 23:54
VW crafter rok produkcji 2010 przebieg 7600km padła skrzynia biegów. I tyle!!!
Czerwiec 1st, 2010 on 15:01
Jakość samochodów wszystkich drastycznie spadła… eksploatuję 5 w życiu Volvo. Pozybyłem się pierwszego (240) – rocznik 1982 kiedy miało 680 tyś. km (s. sluzbowy) po 15 latach eksploatacji. Kazde kolejne byly coraz gorszej jakosci – obecnie posiadam V70 z 2005 roku – tragedia… po 240 tys. wymienilem juz chyba wiekszosc podzespolow.
Czerwiec 21st, 2010 on 20:58
co to są za przebiegi…panowie…ja mam 2 auta,Mazda 626GE 2.0 TD Comprex 94r. ponad 500tyś. w środku jak nowy,zawias jak ta lala,tylko końcówki drążków,gumy,silnik poezja,nie do zabicia,olej wymieniam co 30 tyś.z filtrami,leje co popadnie,tani olej,często paliwo rzepak z reala,nie mieszam z ropą,leje surowy,ZERO problemów!!!padł mi tylko przy 480tyś. comprex, regeneracja 1300zł i jak ta lala od nowa na długie lata.Dbam bardzo o to auto,ale paliwo i olej leje lipny,jestem ciekaw czy coś sie sypnie,ale przez 9 lat nic!!!Kiedyś zapłaciłem za to auto duże pieniądze,dziś warte tyle co dobre felgi z oponami,a więc szkoda sprzedać,może kiedyś silnik podziękuje,wówczas pomyśle co dalej,generalnie jestem zadowolony,ale to made in japan.Żonie 3 lata temu kupiłem w Berlinie od znajomych Golfa 4 Tdi w automacie,też Highline,fajne ładne auto,miał nalatane 170tyś 98rok,przebieg ori,w sumie popsuły sie pierdoły,ale jednak,zawias z przodu już telepie,przekładnia pewnie do wymiany,teraz ma na blacie 199tyś.,silnik cacy,śmiga na mocnym chipie,ale powiem jedno,to już nie Mazda,to widać niemieckie auto,nie ma tej precyzji i wykończenia co japan.W golferze olej i filtry co 10 tyś.,w automacie zmienilem juz 2 razy,paliwo tylko na dobrych stacjach…takze niech nikt nie pisze,że nie dbam. Mimo wszystko polecam japan,a paski nowe to lipa na calej linii,powiem tylko tyle,znam firme co kupiła 7 nowych białych pasków 2.0tdi,w ciągu roku w 4 wymienili silniki na nowe,pozostale jeżdzą jak im sie zachce,często powrót na lawecie chyba coś w tym jest ……
+1
Czerwiec 25th, 2010 on 23:49
Panie autorze tej strony, jeżeli można spytać to jakiej marki będzie następny samochód ?
Tak sobie myslę że kurde co się stało z tym VW że inzynierowie tego koncernu dopuscili by tak tandetne elementy były montowane, niedziwił bym się jeszcze jak by to miało miejsce w jakiś np amortyzatorach czy innych podzespolach ale kurde przecież to jest silnik! Silnik i skrzynia powinny być absolutnie dziełami sztuki technologicznej w których niepowinny grzebać nawet autoryzowane serwisy (poza wymianami olejów, paskow rozrzadu czy podobnymi czynnosciami)a które bez problemu powinny dobić 400-500 tyś km
Swoją drogą to jestem ciekawy czy podobne sytuacje mają miejsce u hondy.
Czerwiec 30th, 2010 on 08:31
Mam wrażenie że im nowsza technologia tym gorsza jakość wykonania. Posiadam Skodę z najsłabszym TDI (90KM) brak pompowtryskiwaczy, brak koła dwumasowego. To mój pierwszy Diesel, zawsze jeździłem autami benzynowymi. Kupiłem używaną, wcześniej była autem firmowym. Po 5 latach miała 180 tys udokumentowanego serwisowo przebiegu. Mam ją od ponad dwóch lat, nadal systematycznie serwisuję. Jak do tej pory nie zepsuło się nic co by nie miało związku z normalną eksploatacją pojazdu.
O zmianie auta na razie nie myślę biorąc pod uwagę powyżej opisanego 2.0 TDI słysząc historię o zapychajacych się w mieście DPF-ach chyba nastepne auto kupię znów na Pb. Ciekawe kiedy zaczną się sypać te 1.2 i 1.4 TSI ???
Lipiec 12th, 2010 on 10:09
Jak czytam pierwszy komentarz z góry od: Marek to cholera jasna mnie trafia! Chłopie dla passata B5 230tyś km to prawie nic!!! Sam takim jeżdżę mam przejechane 300 tyś i jedynie co robię w aucie to części które normalnie się zużywają (hamulce, rozrząd itp) VW powinien iść do przodu z techniką a nie cofać się ostro w tył i Passat z 2005 nie powinien tak aż nawalać. Albo masz mnóstwo pieniędzy i stać Cie na nowe auto albo jeździsz inna marką i wielce cwaniakujesz. Ja bardzo współczuje autorowi stronki a dla VW wielki minus!!!!
Lipiec 30th, 2010 on 06:43
Autor artykułu ma rację.
Te 170 tyś km przeliczając na godziny jazdy to tyle co np. pół roku pracy urządzeń przemysłowych (np kompresorów) A przemysłówka potrafi pracować po kilka, kilkanaście lat bez poważnej awarii. Czyli jednak można.
Takie “osłabianie” produktu jest robione z premedytacją – co za idiota wymyślił zębatkę jako moduł nie rozbieralny – za coś takiego powinien być nakaz komisji konsumenckiej do natychmiastowej poprawy tego, wyłudzającego” pieniądze rozwiązania.
Ludzie jak takich rzeczy nie widzicie to nic się nie zmieni – dalej nas będą robić w konia ze swoimi “cudownymi” konstrukcjami.
Sierpień 8th, 2010 on 17:02
Wystarczy czytać fora dyskusyjne i portale typu oceń auto aby nie kupić przereklamowanego szrota. Ja też od zawsze fan VW-Audi kilka lat temu zauważyłem że na forach opisują absurdalne uszkodzenia nowych VW-Audi, natomiast bardzo dobre opinie miał JTD Fiata, zaryzykowałem i kupiłem 5-letniego Fiata Stilo JTD (115KM) za 20kpln, dwa lata minęło i zero awarii a spalanie poniżej 5 litrów.
Sierpień 9th, 2010 on 07:16
Zdecydowanie powinno wiecej takich stron powstawać, bo nie jest to odosobniony przypadek. Myslę że jesli VW Group odczuje mocno spadek swoich produktów to na zawsze wybije sobie z głowy tego typu pomysły, a innym markom też da to do myslenia.
Zatem rozgłaszać i linkować tą stronę gdzie się tylko da.
Sierpień 26th, 2010 on 08:51
Bardzo współczuję autorowi. Rozmawiałem w kilku serwisach i ogólnie mają dużo vw z lat 2004-06 z różnymi usterkami.
Nie kupię auta vw, nawet nie z powodu wad konstrukcji, bo kiedyś może poprawią się, ale żeby w ten drobny sposób ukarać koncern, który wiedząc, że jest problem z tak niewielką częścią jak koło zębate, wycofuje ją z produkcji i zmusza do wymiany całego mechanizmu za grube pieniądze.
szerokości