Historia jakich wiele?
stworzony przez admin dnia lis.13, 2009, w kategorii: Bez kategorii
Informacje tutaj zamieszczone stanowią historię problemów związanych z samochodem Volkswagen Passat wersja Highline 2.0 TDI 140 KM 2005 r.
W czerwcu 2008 roku kupiłem w Monchengladbach (Niemcy) Passata ze 170 tys km na liczniku, który miał być właśnie tym samochodem o którym dawno marzyłem.
Passat 2.0
Już w drodze powrotnej do kraju, przed polską granicą, po przejechaniu 730 km silnik zaczął gasnąć. Trochę zaniepokojony dojechałem do polskiej granicy. W Jędrzychowicach zatankowałem samochód do pełna i tak dojechałem do domu. Po kilku dniach problem z silnikiem powrócił. Jednak tym razem nie było możliwości jego ponownego uruchomienia. Wskazanie przejechanych od ostatniego tankowania 740 km dało mi do myślenia, poszukałem w Internecie i okazało się, że przyczyną najprawdopodobniej jest pompa paliwa, która w samochodach VW Passat 2.0 często lubi się psuć. Diagnoza była prosta, jeśli masz 1/4 w baku, a samochód ci gaśnie to pewnie jest uszkodzona pompa paliwa. Posłuchałem rady, zatankowałem samochód do pełna i po chwili kręcenia rozrusznikiem udało mi się go odpalić.
Koszt pompy w serwisie VW bez montażu to 1200 zł, ja w nieautoryzowanym serwisie zapłaciłem 540 zł.
Po kliku tygodniach, pod koniec sierpnia, podczas jazdy zaświeciła się kontrolka świec żarowych, następnie kontrolka silnika, a po kilku kilometrach kontrolka filtra FAP (filtra cząstek stałych). Odwiedziny w zaufanym warsztacie wykazały, iż uszkodził się pierwszy czujnik temperatury za turbiną. Jednym miejscem, w którym mogłem zakupić ten czujnik był serwis Volkswagena.
Łączny koszt wymiany czujnika zamknął się w kwocie 750 zł.
W styczniu 2009 po 8 miesiącach użytkowania samochodu Passat, ponownie pojawił się problem, identyczny jak w sierpniu 5 miesięcy wcześniej. Tym razem z tytułu gwarancji usterka została usunięta bez dodatkowych opłat, ponieważ popsuł się ten sam czujnik temperatury. Problemem jednak było to, że musiałem czekać ponad 2 tygodnie na sprowadzenie części z centralnego magazynu w Niemczech.
Krótko po zimie zauważyłem nieprawidłową pracę czujników zbliżeniowych z przodu samochodu, po bliższej analizie okazało się, że odprysnął nikiel i być może uszkodził się czujnik. Trudno, będę uważniej parkował.
W czerwcu 2009 podczas dłuższej trasy (500 km) zaczął pojawiać się komunikat informujący o włączeniu trybu oczyszczania filtra cząstek stałych. Postępowanie zgodnie z informacjami serwisowymi, 80 km/h i 3000 obrotów, niestety rozwiązywało problem tylko na kilkanaście kilometrów, a pod koniec trasy włączył się męczący tryb serwisowy, podczas którego samochód ma osiągi małego fiata, maksymalna prędkość 80 km/h i 2 minuty potrzebne do nabrania tej prędkości.
Jak zwykle na warsztat, tu diagnoza: konieczna jest wymiana filtra cząstek stałych. Po zapoznaniu się z lekturą dotyczącą zasady oczyszczania spalin i problemów związanych z filtrem FAP znalazłem w Poznaniu firmę, która je regeneruje.
W serwisie VW koszt samego filtra to 7000 zł, mnie koszt usługi z montażem wyniósł 1600 zł
W drodze powrotnej z Poznania nie mogłem się nacieszyć, że odzyskałem mój stary nowy samochód.
Pomijając kilka drobnych faktów jak wymiana świecy żarowej czy holowanie samochodu na lawecie (w Passacie seryjnie nie ma koła zapasowego, tylko pompka-kompresor i płyn uszczelniający, jednak konstruktorzy VW widać nie wpadli na to, że dziura może być większa niż założyli w projekcie i ich płyn może nie dać sobie rady z uszczelnianiem) Passat sprawował się na 5+…
…do czasu, a konkretnie do 10 października 2009. Podczas jazdy zapaliła się czerwona kontrolka informująca o nieodpowiednim ciśnieniu oleju i komunikat, że natychmiast należy wyłączyć silnik.
Po sprawdzeniu poziomu oleju okazało się, że było go więcej niż po wymianie. Jako, że silnik nie produkuje oleju padło pytanie:
(pan z serwisu)- Czy ubywa płynu w układzie chłodzenia?
(ja) – Tak. Dolewałem co jakiś czas, bo ubywało.
(pan z serwisu)- Czy rano, jak silnik nie jest rozgrzany, to z rury wydobywa się biały dym, który po chwili znika?
(ja) – Tak. Było to dla mnie dziwne, no ale skoro tak się działo to uznałem, że tak ma być, przecież kupiłem prawie nowy samochód.
(pan z serwisu) – Czy pod korkiem oleju zbiera się biała maź?
(ja) – Tego akurat nie zaobserwowałem, ale mój mechanik to potwierdza.
Diagnoza:
Głowica Passat
- Przyczyną są mikropęknięcia na głowicy, to w tych samochodach normalne.
- Ale jak to możliwe?
- Po prostu chłopaki z Volkswagena zrobili za cienkie ścianki w głowicy, no i pewnie zły materiał. I teraz pękają. Jest jeszcze mała szansa, że to tylko uszczelka pod głowicą, ale przy tym silniku to tak jakby Pan w totolotka wygrał.
Oczywiście w totka nie wygrałem, nie była to uszczelka, lecz właśnie głowica. Jak zwykle koszt głowicy w serwisie jest abstrakcyjny, pomimo że to przecież ich wina! Poszukałem innego rozwiązania i znalazłem firmę, która regeneruje głowice – spawa mikropęknięcia. Po trzech tygodniach głowica wróciła do Passata i wraz z nowymi uszczelkami została zamontowana.
Koszt naprawy głowicy wyniósł 2450 zł + uszczelki 300 zł + montaż.
Po uruchomieniu silnika dostałem palpitacji serca, kontrolka od ciśnienia oleju ponownie się zaświeciła. Po sprawdzeniu ciśnienia oleju okazało, że go rzeczywiście nie ma!
W tej sytuacji konieczne było zdjęcie miski olejowej.
Do tego momentu tłumaczyłem sobie: “Trudno tak musi być. Nowe samochody też się psują, ci którzy je projektują przecież nie są w stanie wszystkiego przewidzieć. Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi”.
Jenak gdy zobaczyłem zębatkę przymocowaną do wału korbowego, która napędza pompę oleju, zupełnie startą – bez zębów, jak w rowerze mojej babci, stwierdziłem, że coś tu jednak jest nie tak!
Zadzwoniłem do serwisu VW, podałem mój nr nadwozia i pan z działu części poinformował mnie że:
- Tego wału nie już w sprzedaży, zamiennik kosztuje 4500 zł, ale muszę wymienić jeszcze pompę oleju, bo nowy wał korbowy nie będzie pasował do mojej starej pompy. Koszt pompy to 4200 zł + jeszcze jakieś inne części, ale ceny już do mnie nie docierały, byłem w ósmym niebie.
Muszę zapłacić ponad 9000 zł dlatego, że zużyła się zębatka po przejechaniu 230000 km, która najprawdopodobniej nie miała odpowiedniej wytrzymałości. Wał jest dobry, pompa jest dobra, wystarczy wymienić zębatkę, której nie mogę kupić, bo chociaż to powszechny problem, to nikomu nie zależy na niskich kosztach jego naprawy. Tak się robi biznes.
Jeśli firma Volkswagen wypuszcza samochody jednorazowe, bo takim dla mnie jest samochód, który wytrzymuje 200 tyś km, to taki samochód powinien kosztować jak jednorazówka, czyli około 15 – 20 tys, a nie tak jak w przypadku mojej wersji 140 tys zł.
Dziś przychodzą mi do głowy pytania, które sądzę, że zaczną, bądź już stawiają sobie inni użytkownicy nowych samochodów:
- Jak można wydać takie pieniądze mając świadomość, że po 3 latach – co śmieszne, kiedy skończy się fabryczna gwarancja – samochód jest nie do użytku, bo koszty naprawy przewyższą jego wartość?
- Jak można korzystać z samochodu tej klasy zastanawiając się przed wyjazdem czy aby na pewno dotrze się do celu?
- Jaki wizerunek produktu wyrobi sobie producent samochodów wypuszczając takie buble?
- Skąd mam pewność, że układy bezpieczeństwa, chociażby te 10 poduszek powietrznych, zadziała, skoro inne rzeczy nie działają jak powinny?
- Jak mogę sprzedać samochód innej osobie mając świadomość, że ten samochód się wiecznie psuje!?
- Po co mam kupować nowy samochód skoro on jest bardziej awaryjny od samochodu który ma 15 lat?
Patrząc na to wszystko mam kilka rad:
- dla deweloperów: budujcie domy na piasku i zamiast cementu używajcie gliny. Dom po 2 latach się rozpadnie, być może nikt nie zginie, a wy znowu będziecie mogli wybudować kolejny dom.
- dla lekarzy: leczcie pacjentów tyko pozornie. Przecież jeśli pacjent będzie cały czas chory to będzie Waszym klientem, aż do śmierci.
- dla NFZ: nie wydawajcie pieniędzy na leczenie, bo przecież to jest dla Was koszt.
- dla Orlenu: róbcie złej jakości paliwa, wtedy samochód będzie więcej palił co spowoduję większe zapotrzebowanie na paliwa.
- dla drogowców nie mam rady, oni doskonale sobie radzą
- dla solidnych i uczciwych: musicie być dobrymi konsumentami, bez was ten cały szrot-biznes padnie.
Szkoda, że ta opowieść nie jest fikcją…
Wrzesień 3rd, 2010 on 14:51
okey, moze sie przylacze do dyskusji na temat skody superb 2.0 tdi, 2007, 140km , silnik BSS . mam ja 2 latka , wzialem z saloniku jako pokazowe autko ktore po roku mialo 16000km.wczesniej mialem skode superb 1.8t, cudna aczkolwiek paliwozerna bestia.ale wrocmy do tdi- w chwili obecnej auto ma 67000 km i stoi w salonie na generalnej naprawie(pompa olejowa i to co wiazalo sie z niewystarczajacym cisnieniem oleju). ale od poczatku jak juz wspomnialem autko zakupione z salonu w 2008 r po kilku tyg padlo podswietlanie w drzwiach i lusterkach , salon wymienil caly modul, wiazalo sie to z wykreceniem fotela kierowcy a po ponownym przykreceniu zaczal sie gibac na zakretach, spedzilem 2 miechy na walce z salonem o wymiane mocowania fotela. pozniej jakos szlo kazdy serwis robiony na czas itd, az do marca tego roku zaczely sie dziwne odglosy w silniku, jakby wiertarka- auto do salonu i sie zaczelo, nastepne kilka tygodni (wymieniono pompe wspomagania, pozniej napinacz i okazalo sie ze to lozysko na wentylatorze). i uplynela gwarancja koncem czerwca , w sierpniu na 2 dni przed urlopem zapalila sie lampeczka cisnienia oleju . zadzwonilem po pomoc drogowa jak kazano w ksiazce a pam “mekanik”- niech mu sen lekkim bedzie stwierdzil ze mozna nim jechac tylko nie przekraczac1500obr/min. rozmowa w salonie, i tu uklony dla kolegi raficz’a za linka, ktory bardzo pomogl w negocjacji z salonem.
wlasnie sie potwiedza co bylo napisane w artykule o silnikach 2.0tdi BSS.
przyszlosc auta… naprawa, zaplace tylko 70% ROBOCIZNY i autko idzie do wymiany,(wlasnie serce mnie boli gdy o tym mysle), nie wiem co jeszcze moglo dostac po dupie przy tym niskim cisnieniu oleju i jak dlugo to trwalo.
kocham te autko , jest to moja 2 superba a jednoczesnie mam go dosc.
Wrzesień 5th, 2010 on 12:13
Gdzieś ostatnio czytałem na forum bodajże AUDI A4 jak dużo tańszym kosztem rozwiązać problem z pompą oleju. Koledzy z forum przekładali miskę i pompę ze 130 konnej, starszej wersji. Ciekawe i pomysłowe rozwiązanie.
Wrzesień 13th, 2010 on 19:50
no ładnie. widać szmelcwagen tak już ma. kup coś innego, nie hitlerowskiego
Październik 7th, 2010 on 20:38
współczuję, ale niestety passaty od modelu b5 to straszny shit, wogóle vw to marka która ostatnio podupadła, ale to chyba celowe działanie producenta polegające na trzepaniu kasy w systemie- pojeździć trochę i kupić nowe, po prostu jest obliczony na 150 tys km potem zaczyna się sam złomować, wiem coś o tym bo kilka lat pracowałem w fabryce silników toyoty i tam było tak samo-silnik ma wytrzymać w miarę bezawaryjnie 150 tys km i papa… trzeba kupić nowy, a niskie spalanie i moc/moment obrotowy z katalogu mozna włożyć między bajki, średnie spalanie takiego passata jest jakieś 2l wyższe od książkowego
Październik 11th, 2010 on 13:56
Nigdy mnie nie ciągnęło do Pancer wagenów mimo, że wszyscy dookoła chwalili je za solidne i długowieczne auta. Po twoim przypadku widać, że intuicja mnie nie zawiodła. Jedynie co mogę poradzić to próba dorobienia zębatki w dobrym zakładzie zajmującym się obróbką metali.
Póki co jeżdżę Mondeo MK3 TDCI 130KM i jestem zadowolony a po twoim artykule nawet mega zadowolony.
Zastanawiać tylko może jeden fakt. A mianowicie skoro kupujesz używane auto i nawet masz udokumentowany przebieg to mimo wszystko tak naprawdę nie wiesz jaki styl jazdy preferował poprzedni właściciel. Jeśli auto było wykorzystywane przez jakiego Helmuta “intensywnej”, można spodziewać się większego zużycia niż przewidziane przez producenta. Lecz mimo wszystko zużycie dużej zębatki nie jest normalnym zjawiskiem i pokusiłbym się o zgłoszenie tego na rękojmi do VW jako wada materiału. Na dzień dobry przydała by ci się opinia eksperta / rzeczoznawcy.
Życząc wytrwałości i cierpliwości pozdrawiam.
Październik 14th, 2010 on 19:12
drogi kolego kupiles auto od niemca ktory poprostu cofnal licznik:D i pewno z przodu nie 1 a 2 byla:D
no ale jak myslales ze plynu do chlodnicy poprostu sie dolewa no to juz sam sobie jestes winien
Październik 18th, 2010 on 09:10
Pierwszy i zasadniczym błędem jaki Pan popełnił było powierzenie samochodu polskiemu ASO. Ci ludzie mają nikłe pojęcie o poważniejszych sprawach. Ich konik to wymiana klocków i oleju. Mam taki sam samochód. Po pierwsze i najważniejsze silniki 2.0tdi 140ps zostały objęte akcją serwisową, która to usuwała tę fabryczną wadę z napędem pompy oleju. W ASO w Niemczech gdzie mieszkam usunęli mi ją zanim problem się pojawił. Z glowicą nie miałem problemu, ale tez nie słyszałem o takowym. Czy nie była to ściema??Filtr cząstek stałych dezaaktywowałem za 300zł w firmie tuningowej. I tyle!!!Jeżdzę i się cieszę:)
Październik 23rd, 2010 on 17:51
Gdyby to był Hitlerowski Pojazd to na pewno nie psuł by się .
Wszystkie auta teraz tak są produkowane . Jeden wielki ” bubel ”
Październik 25th, 2010 on 12:37
Niestety, taka jest polityka praktycznie wszystkich popularnych firm auto-moto, gdzieś tak od 80 lat
i po prostu nie ma dobrego wyjścia dla klienta. Nowe wózki z salonu są przepłacone o te 20-30% praktycznie za nic, bo wiadomo ile warta jest gwarancja i jak działa sprzedaż/ASO – plus ja bym chyba nie mógł patrzeć na samochód w garażu jak w tempie 0.1zł na sekundę spada z niego wartość… Plus możliwość trafienia na minę typu nie jakieś tam słabsze części tylko wprost babole typu rdzewiejące nówki merola czy toyoty, czy gaz toyoty, czy spieprzone poduszki nissana itd itd. Przy paroletnich – wszystko jak opisuje autor strony – loteria co producent obliczył, obiecał, spieprzył, plus co dodali użyszkodnicy-poprzednicy, plus już po gwarancji, a dopiero się klaruje ile wart jest dany samochód, jego podzespoły i jakie sa koszta. Potem jest półka ok 10 lat, która jest już czasem zardzewiała, nieprestiżowa, czasem ma słabsze cechy użytkowe. np. bezpieczeństwo. Potem samochody >15 lat z epoki sprzed globalizacji, przynajmniej niektóre, kiedy jeszcze nie potrafiono tak dokładnie przewidzieć zużycia i schrzanić części, więc niektóre wyższe modele albo lepsze firmy mają gigantyczny “zapas” użytkowy. Ale rdza, syf i totalnie niemodne – trzeba wmawiać ludziom że to youngtimery
I niestety, przez powyższy stan rzeczy osobiście ląduję w samochodach segmentów wyższych, ale rzędu 15-20 lat, z dobrze rozeznaną trwałością, często potwornie paliwożernymi silnikami, z bezpieczeństwem aktywnym przyzerowym (za to biernym czasem aż w nadmiarze
), i w cenach zakupu i utrzymania blisko fistaszków. Teraz akurat mam fazę amerykańską, przedtem poniemiecką, na przyszłość wydaje się że może być coś skośnookiego
. A jakbym miał się martwić o to czy dojadę, czy zepsuje się, co i za ile tysięcy złotych, i czy jak rozbiję, to starczy ubezpieczenia na następny, i jaki był przebieg przy zakupie (jak to mówią “cena i przebieg do negocjacji…”
) za TAKIE pieniądze o jakich mówimy przy nowych czy paroletnich, to by mnie szlag tafił. A tak życie płynie dość spokojnie, przy umiarkowanych przebiegach awarie nie są zbyt częste, koszta poza paliwem przyzerowe, w razie czego samochód się wyrzuca albo sprzedaje w cenie roweru, i bierze następny w cenie trzech rowerów. Niestety. A przy dystrybutorze tankując starą V6 czy V8 w benzynie i automacie tłumaczę sobie, że to jest rata za brak obaw i frustracji dawanej gratis właścicielom podobnej wielkości i wyposażonych nowszych wozów.
Październik 29th, 2010 on 09:06
Drogi kolego!
Wzruszyla mnie Twoja historia, ale stwierdzenie “prawie nowy” odnoszace sie do samochodu z przebiegiem 170 tys km to w dzisiejszych czasach chyba naduzycie. Nalezysz do tego typu polskich “cwaniakow”, ktorzy nie zdecyduja sie na zakup nowego samochodu z gwarancja, troche nizszej klasy bo za duza stracą na nowym samochodzie.
Może historia kolegi z Passata będzie przestrogą dla wszystkich sprowadzających auta zza Odry.
Zastanawia mnie tez dlaczego psujący się VW budzi takie zainteresowanie. Podobny opis dotyczacy Laguny, 406-ki, Vectry, czy Alfy 156 nikogo nie wzruszy bo taka sytuacja jest na porzadku dziennym.
Zgadzam sie z tym, że ten Passat psuł się zdecydowanie bardziej niż właściciel mógł się tego spodziewać w momencie zakupu, ale ani ta ani inna wzruszająca historia tego typu nie zmieni faktu, że Passat jest zdecydowanie najlepszym samochodem w swojej klasie, a dominacja VW na rynkach Europejskich jest coraz bardziej widoczna. Jestem za! Bo ta marka bardzo dużo wniosła w rozwój motoryzacji na świecie i spodziewam się, że będzie tak dalej.
Pozdrawiam,
Użytkownik Kii Ceed.
Listopad 14th, 2010 on 15:49
90% większych usterek można było zrobić na gwarancji mimo że auto ma np. 5 lat.
Ja tak zrobiłem 12.2005 – 1.9tdi historia do wglądu
Odkąd przestałem pracować w Audi, Volkswagenie i BMW prowadzę firmę, która zajmuje się takimi przypadkami i doradzaniu w zakresu gwarancji, rękojmi i dobrej woli producenta.
Listopad 15th, 2010 on 12:04
Witam, nasz passat zaczął się psuć dokładnie po 150 tysiącach km… Nasz wujek ma starego mercedesa 190, a na liczniku 700 tysięcy! Jego samochód wygląda faktycznie jak weteran, ale wigorem i sprawnością prześciga ” nowe miernoty”. Ech, gdzie te samochody z tamtych lat… A my mamy dylemat co kupić dla naszej pięcioosobowej rodzinki.
Listopad 15th, 2010 on 14:33
witam
b5FL 215 tys
- zawieszenie 700zł(Kraków)
- przepływomierz 150zł
jakbym to robił u mechanika to pewnie by mi cała turbinę wymienił i zapłaciłbym parę tys…
ciekawi mnie natomiast jedno… dużo ludzi chwali A4 a psioczy na paska… jak do tej pory gdzie nie grzebnąłem ręką tam znaczek “Audi VW”…
pssat b6 to nie b4 albo golf II.
pozdr i więcej obiektywizmu.
Listopad 16th, 2010 on 18:56
Witam
Czytając tą publikację dochodzę do wniosku iż,
Jak najbardziej trafna jest opinia o samochodach niemieckich “szajswagen”
Ja jestem od kilku lat szczęśliwym posiadaczem Samochodu Volvo jest to samochód z 1994roku z przebiegiem ponad 250kkm on jest zaledwie dotarty.
Zero problemów,z wymian to drobnostki,typu:klocki płyny,filtry, poduszki mcpersona, o i żarówki.
Wnioski wyciągnijcie sami:)
Pozdrawiam
Listopad 18th, 2010 on 14:52
Witam kolejny szczesliwy fan szmelcwagena opisał swojego wspaniałego złoma. Pracuje w pomocy drogowej i zbieram te złomy do sewrisu szmelcwagena.Sam mam Alfe 156 JTD 2,4 ma 200 tyś i lata jak nówka a jak miałem ja kupic to osłuchałem sie od SZCZESLIWYCH posiadaczy Niemieckiego cuda jak musze ze soba wozic mechanika.
Grudzień 6th, 2010 on 09:50
Witam z tego co opisał mi drogi autor w tym artykule. Wynika że nie zna się zbytnio na jeździe z uturbionym klekotem… Miałem w domu 3 klekotki i żadna nie wymagała zmiany świec vw i 2 francuzy. Zapalasz silnik dopiero jak zgasną kontrolki od świec żarowych… Każdy użytkownik wie że filtr FAP usuwa się natychmiast po zakupie samochodu… Z tym filtrem nie mają problemów tylko vw tylko wszystkie samochody
Zamiast wymieniać mogłeś usunąć ten filtr kosztuje to tyle co wymiana… Amortyzatory w każdym samochodzie wytrzymują ok 150k km… Wiem wiem wszystko wina vw… Co z tego ,że francuzy mają w tym samym czasie te same naprawy(np amortyzatorów). Co z tego ,że inne samochody mają inne bolączki…
Grudzień 6th, 2010 on 20:07
witam
b6 2005 rok przebieg 320 tys – ale 1,9tdi podkrecony na 140 ps , dwa lata jazdy i nic sie nie dzieje. 2.0 Tdi to masakra
Grudzień 11th, 2010 on 19:23
Panowie, przecież to oczywiste że niemieckie auta pokonują ogromne ilości kilometry. Najczęściej spotyka się 2 latki które mają już kolo 100tys przebiegu. Zużycie, pogorszenie jakości + przebieg i problem murowany.
Grudzień 14th, 2010 on 21:42
Ludzie ratujcie. Kupiłem B6 TSI 1.8 . radośc trwała kilka tygodni. zaczęło się od nierównego szumu jednego z kół. Wymiana łozyska nic nie dała, wymiana opon nic nie dała. Zaczęły się trzeszczenia karoserii. Uznałem, że na samochód z przebiegiem 8000 km pekniete zgrzewy to za wiele. samochód stoi w serwisie. Złozyłem uznanie umowy sprzedaży za niezgoidną z warunkiem sprzedażuy i… Kulczyk się wypiął. A serwis powiedział że to zawieszenie. Jutro będę rozmwaiał z dyrektorem, który twierdził że to zawieszenie. A je biorę błach w ręce i na spawach one trzeszczą. Dramat. Nie kupujcie tego badziewia. SZOK, Co będzie dalej. On ma tylko 8000 km.
Grudzień 21st, 2010 on 20:14
Silnik 2.0 są nieudane
przykro mi ze tak się stało no ale cóż. Ja posiadam passat b6 z silikiem 1.9 kupiłem go 2008 na francuskich nr. miał przejechane 105 tyś dziś mam 136tyś , a nie palca nie dotknąłem do tego silnika oczywiście zmiana oleju , jak kupiłem zmieniłem pasek napędowy . Polecam ten silnik 1.9 naprawdę ma niezłego kopa i służy mi naprawdę dobrze. Pozdrawiam.
Grudzień 22nd, 2010 on 15:49
Każdy, szanujący się fan marki VW powinien zapoznać się z postacią Rzutkiego Dietera – o ile ta strona jest realna, to Dieter choć nierealny, to równie pouczający. Dieter wiedział co dobre i kupił tedeja 1,9, nie narzeka
Grudzień 22nd, 2010 on 23:12
Kupiles samochod uzywany od Niemca wiec czemu sie dziwisz ze jest do kitu. Niemcy nie sprzedaja Polakom super maszyn z malym przebiegiem a jak juz mowia ze cos ma 170, 000 KM to pewnie ma jakies 300,000km.
Modry z Ciebie koles bo sie tak rozpisales o teori konspiracyjnej VW to po co kupowales uzywanego smiecia. Tak jest wszedzie teraz, VW, Toyota, Honda marki ktore byly kiedys symbolem trwalosci a teraz… sa tylko markami.
W dzisiejszych czasach nie mozna oczekiwac zakupu samochodu ktory ma na blacie ponad 170,000km (a Twoj ma pewnie wiecej) ze sie nie zepsuje!
Samochody sie nie psuja – tak bylo za czasow Mercedesa 190. Ten samochod okazal sie zupelnym niewypalem… bo sie nie psuje do tej pory a jak juz sie to stanie to mozna go naprawic we wlasnym zakresie
Jurek
Grudzień 25th, 2010 on 20:52
Panowie czemu czepiliscie sie poszkodowanego czlowieka????
kurde ta polska nienawisc i uciecha jak sie komus cos zepsuje mnie dobija na maxa!!!!
po pierwsze pasek mial przebieg prawidlowy
po drugie te silniki sie fakaja przy 130 – 160tys kazdy 2.0 blb ma ten sam problme jak wytrzymal 170tyskm to ktos naprawde o niego dbal!!!
po trzecie glowice pekaja bo tak sa spier…. ze pekaja i to nie w 1 nym ale w tysiacach pekly czasem pekaja po stronie wodnej jak u gory oposane a czasem po stronie olejowej wiec pali tylko wiecej oleju i tyle a ze tdi biora olej nikomu nie wpadnie do glowy ze glowca peknieta mialem takiego firmowego na 1000km bral mi 1litr oleju!
po czwarte wsztykie nowe auta sa poprostu gowno warte i nie da sie nic zrobic tylko nie kupowac a reklamowac i nie dawac sie oczarowac wygladem bo na tym jada producenci mam fakt z pewnego zrodla wyprodukowanie nowej e-klassy merca kosztuje 10-12tys euro zalezy od silnka cena wyjsciowa kupna zaczyna sie od 48tys euro bodajrze najtanszy model!!!
tak samo jak ogladam testy adac opony continental najwiekszy syf swiata mialem 2 komplety dostalem nowe z autem i takiego badziweia w zyciu jeszcze nie mialem na aucie na zimowych nie dalo sie na mokrym sniegu ruszyc oznaczesnie TS810 na letnich szum opon jak bym wozem drabiniastym jechal a nie autem!!
ale w testach godne polecenia bo kase dostali i sa godne bo co niemieckie w chinach produkowane ????
passaty maja tylko dobre silniki 1,9tdi i na tym koniec !
ktos tam napisal o bezawaryjnosci passata buahhhhaaahha nie no smiech na sali badziew z wygladu i wykonania a malo wcalnie nie kosztuje!
pozdrawiam
Styczeń 2nd, 2011 on 21:56
Wystarczyło kupić Honde …
Styczeń 3rd, 2011 on 19:35
Potwierdziam wszystkie wymienione tu awarie silnika 2.0 TDI 16v + nietrwaly dwumas , padające pompowtryskiwacze i masa pierdół drobniejszych. Ten silnik z pierwszych lat jego produkcji to jest jakaś pomyłka.
Ktoś za wypuszczenie takiego bubla powinien naprawde dobrze beknąć ale znając realia dzisiejszego świata, beczą, ale klienci wpuszczeni w maliny.
Pozdrawiam!
ale to jest przynajmniej rzecz widoczna przy zakupie.
Chyba najlepsze są jednak japońce starej daty, tak do 2000 roku, z tym że tam z kolei trzeba uważać na rudą bo je lubi
Styczeń 4th, 2011 on 10:08
jednak moje mysli sie potwierdzily co do nowych samochodow niemieckich jak osttanio bylem u mechanika po czesci zakladal devasto w nowiutkim jeszcze zafoliowanym mercedesie klasy e za ponad 300tys zl full opcja to mi powiedzial ze daje temu samochodowi 5 lat ze wiecej to on nie wytrzyma sam plastik i nic wiecej renome sobie wyrobili a teraz szrot pchaja. Moja 12 letnia alfa romeo 156 2.4jtd full opcja w dieslu nie ma takich klopotow jak tu opisane samochody i ma 265tys przebieg a moje naprawy zamykaja sie w ok 100pln – 1000pln a podobno 2.4 to takie zlo w alfie ale i tak polecam wszystkim samochody jakponskie w szczegolnosci honde to sa samochody nie do zarzniecia i jezdza w przeciwnosci do niemieckich juz nie wspomne ze sa 3 razy tansze;]
Styczeń 5th, 2011 on 17:23
Witam,
Może warto tu zaznaczyć że problem pekających głowic skończył się w Passatach z końcem roku 2006 produkcji.
Może ktoś kto posiada 2007 rok z realnym prawdziwym przebiegiem (są tacy w tym kraju??) się wypowie
Styczeń 19th, 2011 on 12:10
Posidam Passata z 2007r. kupiony z przejechanymi 89000 km, jeżdże nim od dwóch lat i do zeszłego tygodnia ani złotówki dokładu . W tym tygodniu schrzanił się wysprzęglik i dziś odbieram autko. Jak narazie wszstko jest dobrze i nie narzekam.
Styczeń 20th, 2011 on 10:48
Szanowni! Jeździłem VW Passat 2.0, 140 KM DSG 2008 auto służbowe (dbałem lepiej jak o swoje!) w moich rękach od nowości, pozwolę sobie na kilka uwag. Po pierwszych 40 tys przebiegu padł akumulator (assistance) 60 tys przebiegu do wymiany tuleje wahaczy (nie objęte gwarancją!) 70 tys rozpoczął się festiwal ze “słynną” skrzynią DSG: rozgrzana po trasie nie można zdjąć na P, zimna przy ruszeniu, przy zmianie na D sztrasznie szarpie; serwis (nieoficjalnie!) “ten typ tak ma ale podkręcimy, dokręcimy…” wystarczyło na 10 tys… na 90 tys. KONIEC słynnej skrzyni DSG!! początek walki z ASO.
Prywatnie Peugeot 307 1.6 benzyna; po 130 tys. na przeglądzie komunikat: do wymiany łącznik stabilizatora z prawej strony. No cóż “zainwestowałem” i wymieniłem obydwa, cena w ASO 60 PLN (brutto)
Reasumując: pokochajcie FRANCUZY!!!!
Szerokości!!!
Styczeń 26th, 2011 on 17:36
Witam.
Tak to już niestety jest. Ja mam 3 z kolei BMW. Miałem pierwsze – 318i z 1991roku – ten samochód był fantastyczny – przejechałem nim 60tyś km bez żadnej usterki, sprzedałem z przebiegiem 300tyś km znajomemu. teraz ma ponad 350tyś i właściciel mówi, że nie chce innego auta. Potem kupiłem BMW 7 V8 z 1996r. z przebiegiem 170tyś. Tu już było gorzej – parę rzeczy się posypało. Teraz jeżdżę BMW 3 E46 2,8 benzyna. Ostatnio sporządziłem listę usterek po 2 latach użytkowania – trochę tego jest… Dla mnie mit BMW jako bezawaryjnego auta minął – tak jak powinien wszystkim minąć mit bezawaryjnych aut jakiejkolwiek marki wyprodukowanych po 2000roku – szczególnie tych wyższej klasy. Niestety tego nie zmienimy – dla producentów liczy się $$$ – o bezpieczeństwo i niezawodność swoich produktów dbają tylko na tyle, żeby nie zepsuć sobie wizerunku bardziej niż konkurenci – a nam wpierają jakie ich wyroby są cudowne – czysta hipokryzja. Niestety hipokryzja obecna na każdym kroku we wszystkich branżach – kłamstwa wpierane przez koncerny w żywe oczy. Czy to mamy do czynienia z cudownym Danone który jest uja warty, czy też super “darmowymi” promocjami za które zabulimy jak za zboże, czy też z super dbającym o ekologię Nestle, który w rzeczywistości wyrzyna ogromne połacie lasów… Można wymieniać w nieskończoność. Jedynym wyjściem jest nie dawać się ponieść modzie, reklamom kreującym potrzeby (bo musisz mieć nowe auto!) i kupić starego mercedesa W124 w dobrym stanie. Będzie dużo palił? Nie. Będzie niewygodny? Wręcz przeciwnie. Będzie mało bezpieczny? Bardziej od większości nowych puszek. Będzie awaryjny? Robią po milion kilometrów.
To co u licha skłania nas do wydawania pliku ciężko zarobionych pieniędzy na nowy samochód a potem drugiego tyle na przeglądy, naprawy, ubezpieczenia (bo przecież nie można ryzykować nowego auta) a po 3 latach to wszystko jest warte 30% wydanych pieniędzy. Zmuszają nas do tego wykreowane przez koncerny potrzeby: posiadania, prestiżu, dowartościowania się itd… Tyle tylko, że tak naprawdę nam jako ludziom nie daje nic dobrego. Pozdro
Styczeń 29th, 2011 on 21:20
Ja mam passata B6 taki jak opisywany 2.0 tdi kompletne Gówno nie polecam nikomu miałem już wymieniane pompowtryski i głowicę 3 miesiące temu zaświeciła mi się kontrolka ciśnienia oleju zawiozłem samochód do ASO we Francji ponieważ bylem u brata w odwiedzinach potatrzyli odkręcili miskę olejowa i stwierdzili co ja z silnikiem zrobiłem. Pompa olejowa padła wiec nie było smarowania silnika przez jakieś 30 sekund no i silnik do wymiany + turbina. Pytam czy kochany VW poryje cześć kosztów to oni na to ze ostatni przegląd nie był w ASO wiec to mogło być przyczyna usterki i radz pan sobie sam. Przygotowali kosztorys skromne 9500 euro. Pozdrawiam wszystkich nieszczęśliwych posiadaczy passka nie polecam załacilem 4 lata temu 140 000 zł za niego + głowica i pompowtryski a teraz silnik. Rada od serwisu VW ew Francji jak dobrze ubezpieczony to spalić i będzie po problemie. Pozdrawiam Artur
Styczeń 31st, 2011 on 23:35
Przeczytaj caly blog jest bardzo dobry
Luty 1st, 2011 on 13:26
Stary!!!Rewelacja! Szukałem wiarygodnej informacji na temat Passata! Słyszałem podobne rzeczy, ale teraz jestem przekonany, że jest tak jak piszesz. Say no to VW! Pozdrawiam
Luty 2nd, 2011 on 11:32
Może inne VW się psują, ja jestem b. zadowolony ze swojego polo 1.2 55km 2002r. przejechane, uwaga 435 tys km z istalacją gazową założoną przy 160tys. Nie jest to potwór mocy ale takowy dostałem od losu. Jedyne co wymieniałem w silniku to wtryskiwacze, poza tym wiadomo w zawieszeniu amortyzatory i inne pierdy. Olej co 10tys i do przodu.
Luty 2nd, 2011 on 15:43
Passat 2.0TDI rok 2009 (BlueMotion 110 KM )
Przejechane 91000 km.
Zero problemów.
Jedynie wizyty serwisowe.
Musze przyznać, że jestem zadowolony z samochodu.
Przy średnie spalanie oscyluje około 5l/100 i talkowanie co 1200 km nie jest niczym niezwykłym.
Wiem, że to trochę brzmię jak gość z marketingu wynajęty do reklamowania
Może jak będzie 150000+ to coś się zmieni…
Luty 4th, 2011 on 22:03
co do vw to troszeczke spadli z jakoscia,ale na bogato poszli w porsche cayene…ich silniki wytrzymuja 30tyś
hehehehe
Luty 10th, 2011 on 01:02
jechałe oststnio z belgii do pl. Na niemieckich autostradach zgadnijcie jakich najwięcej Panzerwozów zbierało ADAC (i tym podobne) ? Za passata 2,0 Tdi niedługo będzie zwyżka za assistance się należała.
Pozdrawiam wiernych VW folksdojczów. Ja tam kupiłem 15 letnie Subaru Legacy, silnik EJ22 mam na budziku 320.000 km i śmigam jak talala. Nic się nie psuje, leje, zmieniam oleje, paski i śmigam już 3 rok!
Wcześniej jeździłem 2 VW.
1.Golf III 1,9 SDI – niezniszczalny, sprzedałem z 450 tyś na liczniku jakieś 5 lat temu – facet jeździ do dziś. Przez 6 lat eksploatacji wymieniłem tylko pompe do wspomagania (80zł + wymiana) i oczywiście traktowane eksploatacyjnie na naszych drogach zawieszenie.
2.Passat B4 TDI – j.w z tym że turbo zaczęło puszczać olej (ok 300 tyś).
To były ostatnie moim zdaniem SOLIDNE i BEZAWARYJNE VW.
PS: Kupcie sobie Subaru! – nowa jakość jazdy samochodem!
Luty 16th, 2011 on 01:14
Witam, stronę odwiedziłem bo polecił mi brat, ze względu na dość “ciekawe” historie tu opisane…
Marki ktore wyrobily sobie renome produkuja buble ktore za dziesiec, moze pietnascie lat beda nadawaly sie tylko do trzasniecia prasa. Dla przypomnienia piszemy o autach w cenie 250.000+ za nowe z salonu. Nie wiem czy to dobra inwestycja kupic bombę z opóznionym zapłonem w cenie mieszkania??
Pracuje w motoryzacji 5 lat. Dla niektorych pewnie to tyle co nic, ale dla mnie to wiecej niż tylko praca to także hobby. Wiele przez ten czas widziałem każda marka ma swoje mocne i słabe strony ale to co wyprawia się z vw czy mercedesem to przechodzi ludzkie pojęcie
W kazdym razie nawet gdy sie ja kupi, to w serwisie powinni potrafic wiecej niz tylko masowe klepanie przegladów… to tyle z mojej strony pozdrawiam!
Luty 16th, 2011 on 18:37
VW – das auto
) – dobre….
Luty 16th, 2011 on 19:41
Witam. Przeczytałem i opis autka i komentarze i chciałbym wtrącić coś swojego.
). Ale zauważyłem kilka innych ciekawych rzeczy. Komentarze typu: “Kupiles samochod uzywany od Niemca wiec czemu sie dziwisz ze jest do kitu. Niemcy nie sprzedaja Polakom super maszyn z malym przebiegiem a jak juz mowia ze cos ma 170, 000 KM to pewnie ma jakies 300,000km”, oraz “drogi kolego kupiles auto od niemca który po prostu cofnal licznik:D i pewno z przodu nie 1 a 2 była:D”
Nie jestem posiadaczem passata bo mnie nie stać (ale czytając komentarze i opinie o tym aucie, to chyba dobrze, że mnie nie stać
I zastanowiło mnie jedno. Autor kupił auto w czerwcu 2008 roku. Wyprodukowane było w 2005 roku (zakładam, że w styczniu), czyli auto w dniu zakupu miało ok 900 dni. Jeżeli zakładać to co Wy zakładacie (przebieg pow 300 tyś) to powinno jeździć w Niemczech ok 330 km dziennie. Oczywiście mogło się trafić na taki samochód, który jeździł jako taxi albo jakieś auto firmowe, ale nie zakładajcie, że KAŻDE auto robi tyle przebiegu, bo człowiek nie robiłby nic innego tylko jeździł. [ja kupiłem 10 letnie auto z przebiegiem 50 tyś - 100 % oryginalny - znam poprzedniego właściciela i jego sposób jazdy:D]
A wracając do passata – popatrzcie na stan tego koła łańcuchowego i na głowicę. Jakość materiałów użytych jest mizerna – z wyglądu przypomina zużyte kolo do rozrządu fiata 126 p – współczesne firmy, które wypracowały sobie markę niezawodności w latach 90, tną po kosztach, tylko szkoda, że kosztem jakości produkowanych elementów.
Zastanawia mnie tez, czy nie taniej byłoby kupić silnik z jakiegoś rozbitka i włożyć go w całości, niż wymieniać tak po części( bo za wydane pieniądze można było kupić całkiem niezłe, używane auto klasy średniej).
Luty 22nd, 2011 on 17:02
VW to rzeczywiscie szmelc. Po 15 latach japoncami przesiadlem sie na VW Sharan.po 6 latach eksploatacji powiem krotko-Katastrofa.Skrzynia biegow sypnela sie
dwa razy w odstepie 5 lat i o dziwo polecialy dokladnie
te same czesci – wniosek jest jeden . VW produkuje
swiadomie czesci o fatalnej jakosci .4 razy powazne
awarie w trasie – holowanie naprawa itd.Silnik gasl mi w trasie x razy.Nawet silnik od wycieraczek podziekowal za prace.Chetnie przekazalbym to cacko dla tego madrali Alcarpenter co powyzej glupoty wypisuje-skutecznie przestalby sie wymadrzac.wrocilem do toyoty i zero stresow.
Ludziska kupujcie niemieckie bryczki produkowane tylko do 2000 roku . pozdro dla wszystkich
Luty 22nd, 2011 on 18:15
O ku*wa!
Właśnie auta szukam i celowałem w Passata 2004-2005, czyli auta ze średnią 170-190 tyś przebiegu.
Ale mnie szybko wyleczyłeś z diesla od VW. Dzięki, pewnie dołoże z 10-15 koła i kupię Accorda z tego roku, przynajmniej będę jeździł
pzdr!
Luty 27th, 2011 on 17:07
Polecam Accorda z nowym dieslem 2.2 i-dtec.Jakiś czas temu ukazał sie test długodystansowy w auto-świecie tego auta i wypadł fenomenalnie.A wspomniany silnik jest uważany za jeden z najlepszych silników diesla na rynku.Passat jest skończony,jest już nowy B7 który przejął wiekszość wad poprzednika i jest jeszcze droższy.Kpina!Pozdrawiam naiwnych posiadaczy i przyszłych właścicieli aut grupy VW.
Marzec 4th, 2011 on 14:33
Hmm… Sam mam A4 1.9 TDI ale z 97 roku. Czy stare? Tak stare! Czy chciał bym nowe? Raczej nie! No chyba ze za pół darmo to 2 połowa by szła na remonty…
Mój przypadek polega na tym że silniki na pompie są długowieczne że tak powiem i pewnie wielu z was się ze mną zgodzi. Po zakupie pękły mi 2 tłoki, jak gdzie, dlaczego. Nie potrafię odpowiedzieć, ale wiem jedno za remont dałem 2500 zł i mam nowy motor na którym zrobię kolejne 400/500/600 tyś. km Bo w 95 jak projektowali te silniki żaden MGR nie myślał ,, a może osłabimy głowice żeby po 200 tyś musiał kupić nową u nas za 2000 tyś EURO. Heh… trochę to czarna wizja ale zajebiście prawdopodobna i brutalna. Aż włos się jeży na głowie… Najlepiej kupić nówkę z salonu i katować przez 2 czy 3 lata na koszt ASO, albo kupywać autka do 2000 roku… Mnie na nówke nie stać więc będę śmigał moją padlinką i z uśmiechem mijał paski merce bmki i audiki włącznie stojace na awaryjnych bo im głowice rozjebało! Pozdrawiam Młao myślących i mało czytających o autach ^^
Marzec 10th, 2011 on 22:00
$lata temu stanalem przed wyborem auta z salonu, rozwazalem Passata Vectre i Mondeo
powiem wam jedno… JAK JA SIE CIESZE ZE WYBRALEM VECTRE 2.0Turbo benzyna niesamowity silnik, swietne prowadzenie i bardzo duzo miejsca… od poczatku czyli od 2006 roku z opelkiem nie dzialo sie niec (oczywiscie procz zawieszenia, wiadomo – polskie drogi) znajomi doradzali szajswagena, mechanicy tez a ja im teraz sie w twarz smieje… wspolczuje wszystjkim urzytkownikom VW pozdrawiam oplowicz
Marzec 11th, 2011 on 17:12
Powiem tak: ponad rok temu szukalem auta dal siebie, miał być to diesel, kombi i w cenie do 60000 zł, czyli używany, na nowy nie miałem jeszcze pieniędzy…. passata też brałem pod uwagę – nie wygląda najgorzej, ale brat miał passata w tej starej budzie nie wiem juz jaki model dokladnie, w kazdym razieskrzynia też automat, i pamiętam ze poprzednią bolączką passata było zawieszenie, a mając na uwaddze stan naszych dróg, to mozna od razu sobie doliczyć koszt wymiany zawieszenia do zakupu auta…. wybrałem bmw, też w dieselu, z 2006 roku, z przebiegiem 160 000 km, teraz mam 210 000 co robiłem z samochodem oprócz normalnych rzeczy;olej, klocki…
wymieniłem amortyzator tylni jedna sztukę, tak mi doradzili…, jakąś listwę podszybia która ma od dołu uszczelkę i poprzez tą usterkę kapało na wentylator – który w pewnych momentach swiszczał co doprowadzało mnie do furii!!!, koszt 400 zł, wentylator 620 zł, jeszcze była wymiana zamka w drzwiach pasażera – koszt podobnie 500 – 600 zł .
Więc reasumując nie ma aut idealnych, ale patrząc na sytuacje obiektywnie, zrobiłem samochodem prawie 60 000 km, w ciągu roku, dla jednego mało dla drugiego nieosiągalne…. ,wlałem do niego około 1500 zł , myślę ze to nie jest jakaś ogromna kasa, usterki takie że niejeden by z nimi dalej jeździł, u mnie autko ma tak chodzić że jeżeli dostanę wieczorem telefon, to rano wsiadam i jadę 1200 km w jedną stronę, czyli musi chodzić bez zarzutu i powiem WAm taki jest, nawet majac teraz 213 000 km przebiegu, nigdy mnie nie zawiódł ( i nie zawiedzie – mam nadzieję ), ale czytając to co tutaj wypisują co po niektórzy to naprawdę zachodzi powoli o KRYMINAŁ…..
Pzodrawiam wszystkich czytających
Marzec 18th, 2011 on 18:40
Witam
Ja dorzucę skodę octavie II z silnikiem 2 litry 140 KM
Na gwarancji naprawili
Głowica pęknięcia
Chłodnica rozszczelnienie
skrzynia biegów rozsypała się po 62 000
Koło dwu masowe
Auto po tych naprawach jeżowało ze mną jeszcze 100 000
ale przy 180 000 powiedziałem dość
Kolejny raz głowica, po naprawie głowicy problemy z chłodnicą, skrzynia biegów działa z problemami, szarpie przy ruszaniu, problemy z odpalaniem, przerywa podczas jazdy.
pożegnałem się z nią bez żalu
Wróciłem do Octavii I 1,9 TDI i aż mi ulżyło
Pozdrawiam wszystkich napalonych na silniki 2,0 życzę cierpliwości
Marzec 28th, 2011 on 14:41
ooo ooołłł.
szukałem czegoś z koncernu VAG z lat 2004-2005,
ale chyba poszukam dobrej sztuki z przed 2000 roku i nie wykluczone że nie będzie to VAG bo rachunki za części i serwis to jakaś porażka i totalne nieporozumienie.
Nie ma takiego becalowania…
Dziękuje…dobranoc
Marzec 29th, 2011 on 20:59
zakupiony od niewidomego 91 letniego oficera SS w stanie spoczynku (żona adwokat, syn pilot, córka lekarz), 94tys. przebiegu gdyż było to 6 auto w rodzinie jeżdżone tylko w słoneczne dni, na co dzień stał pod kocem w ogrzewanym garażu. tydzień przed sprzedażą ten 1 właściciel dokupił 2 komplety opon, wymienił rozrząd, oleje, płyny, paski i kompletne zawieszenie. także nic nie stuka i nie puka, bez wkładu finansowego, tylko klima jest do nabicia. spalanie oscyluje w granicach 3L/100km, jak są korki i ktoś ma ciężką nogę to 3.5L/100km. autko do tego stopnia bezawaryjne, że człowiek zapomniał jak mechanik wygląda, śmiało można maskę zaspawać. w dzień zakupu Passata, syn właściciela zatankował auto do pełna, umył i nawoskował na gorąco a córka zrobiła nam na drogę kanapki i kawy w termos. samochód w stanie kolekcjonerskim, jedyny taki, tylko lać ropę i jechać. na wyposażeniu są: strumienica, szpera, wydech z kwasiaka, rozpórki kielichów, fajera momo, kubły Recaro. serdecznie polecam to zadbane, doinwestowane autko w Dieselku. będzie służyć wiele lat gdyż nie jest wytłuczone i wykatowane. sprzedaję z bólem serca swoją laleczke, pilnie z powodu wyjazdu, tylko dla miłośnika marki, w dobre ręce.
Kwiecień 10th, 2011 on 16:46
przeczytałem ten artykuł i cieszę się z tego że posiadam 16 letnią Xantie diesla turbo który jest niezawodny. Czasy bezawaryjnych samochodów chyba już minęły bezpowrotnie. Statystyczny kowalski kupując nowego VW ma gwarancję na 150tys km lub 2 LATA, czyli jak zrobi max 20tys rocznie to na 12 lat ma auto pewne i 12 lat nic nie dokłada poza tym co wymagane w trakcie eksploatacji.
Wychodzi na to ze teraz używanych VW już nie warto kupować, bo może każdy tak skończyć , i tylko płakać i płacić pozostaje, lub kombinować z zamiennikami
Jednak nie brakuje fanów marki VW, i choćby się psuł co dzień i tak to jest najlepsza fura, i jak to mówią co niektórzy ” wynalazki francuskie omijamy z daleka, tylko niemieckie i tylko VW “